sobota, 19 listopada 2016

Koty i ja w gazecie:)

Witajcie moi mili:) 
Znów wygląda jakbym się opierniczała, ale nie, nie:) robota wre w najlepsze:)Siedzę w pracowni godzinami i tworzę, wymyślam co rusz coś nowego. Pomysły same się pchają do mojej głowy. Realizuje je powoli, bo ciężko z każdym dniem się robi z tym moim bebzolem:). Mężowi truje głowę wiecznie to czymś nowym a przecież wiecie, że na budowie biedak siedzi codziennie.Ale robi co może i za to jestem mu wdzięczna.
Nowe pomysły i motywacja do działania to też zasługa gazety Moje Mieszkanie.Ale jak to było i o co chodzi za moment, najpierw koty, koteczki:)

No więc dostałam nowej mocy do działania między innymi po tym jak okazało się, że moje zgłoszenie do gazety Moje Mieszkanie na Kiermasz Świąteczny nie poszedł na marne. Nie spodziewałam się zupełnie, wysłałam zgłoszenie w ostatniej chwili, maila w sumie nie sprawdzałam a tu... kumpelka pisze, że jestem w gazecie!! Wow!! Wiecie jaki szok to był dla mnie!!Od razu biegiem po gazetę do sklepu i jest, rzeczywiście jest mój Kufer Poli :) Moja praca, moja pasja nie poszła na marne, ktoś to docenił:) Do teraz jestem tym wzruszona.Zobaczcie jak to wygląda, no i oczywiście zapraszam do kupna gazetki Moje Mieszkanie.

A oto nalot kotów. Mój ostatni pomysł został zrealizowany.









Zapraszam do oglądania. Napiszcie jak Wam się podoba! Buziaczki:))

środa, 2 listopada 2016

Coś pysznego na jesienne dni - sałatka ze szpinakiem

Witajcie Was kochani w ten wietrzny i mokry dzień. 
Nawet nie chce mi się wyglądać przez okno, blee. Naturalnego światła w domu brak, trzeba się doświetlać praktycznie od rana lampkami, lampeczkami. 
Dziś przychodzę do Was ze świetnym i zdrowym przepisem na sałatkę ze szpinakiem, mojego autorstwa. Wpadłam na nią nie przypadkowo, a za sprawą dalszych problemów ciążowych  (teraz między innymi spadek hemoglobiny), więc urozmaicam jadłospis o ŻELAZO. Dobrą godzinę szukałam inspiracji w internecie ale na próżno. Postawiłam więc na freestyle i zaufałam intuicji.Uwielbiam eksperymenty w kuchni, łączyć różne smaki, bawić się tym, sprawiać moim najbliższym przyjemność. Tym sposobem z "resztek" powstała ta sałatka.

 PRZEPIS:
* pół paczki świeżego szpinaku
* kilkanaście plasterków wędzonego boczku
* makaron ok pół paczki(u mnie penne pokrojone na pół)
* 1 papryka czerwona
* 1 ogórek świeży
* ok pół cebuli
SOS:
* ok łyżki majonezu
* ok łyżki keczupu
* ząbek czosnku
* pieprz ziołowy
* papryka cayene
* sól
Szpinak opłukać i lekko rozdrobnić w rękach. Plasterki boczku usmażyć na suchej patelni, odsączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym i ostudzić. Makaron ugotować al dente, przestudzić. Paprykę, cebulę i ogórek pokroić. Wszystko ze sobą wymieszać. 
Sos:połączyć majonez z keczupem, dodać czosnek wyciśnięty przez praskę, doprawić pieprzem, solą i ostrą papryką (no chyba, że ktoś woli łagodniej, to wtedy papryka czerwona)
Zalać sałatkę sosem, wymieszać i gotowe!!
(Myślę że świetnie by tu pasował uprażony słonecznik, lub pestki dyni, u mnie niestety brak.)










Pozdrawiam Was gorąco:)) Smacznego!!!

czwartek, 27 października 2016

Lubię shabby chic...

Hej Kochani!!
Miło mi bardzo, że są osoby które tu zaglądają, obserwują i czekają na post:) Od razu wszystko się we mnie raduje. W dzisiejszym poście nie będę już zanudzać opowieściami z życia bo przecież od ostatniego posta wiele się zmieniło hihi. Pokażę Wam po prostu co tam namodziłam ostatnimi czasy jak już trochę "ozdrowiałam". Jeszcze nie szaleje ze świętami, bo przecież to dopiero październik, choć pomysłów trochę mam i mam nadzieję, że niedługo będę je realizować.
No więc zapraszam do obejrzenia i piszcie czy Wam się podoba:)
Miłego słonecznego dnia Wam życzę!!
Buziaki:*



poniedziałek, 24 października 2016

ten czas kiedy mnie nie było...

Hej Kochani moi!!
Nawet nie wiecie jak mi źle,że tak dawno nic tu nie wrzucam, nic nie pisze, nic nie tworzę. Ehh od czego zacząć.. 
Te dwa miesiące wywróciły mój mały świat do góry nogami. Zacznę od tego o czym już wspominałam w poprzednim poście, czyli o przeprowadzce. Już ponad dwa miesiące mieszkamy u mojej teściowej. Nie jest źle, wręcz przeciwnie całkiem dobrze się mieszka:) Niespełna miesiąc od przeprowadzki dowiedziałam się, że będziemy mieli z mężem drugie dziecko:) wiadomość zaskakująca, aczkolwiek bardzo dobra, no ale tu już zaczynają się schody;/ Dosłownie prawie że od razu zaczęły się mdłości, obrzydliwie męczące i straszne dla mnie dni i tygodnie gdzie praktycznie NIC nie jadłam. Można by powiedzieć, że mój organizm nie lubi być w ciąży hihi bo z Zuzą było podobnie. Schudłam 5 kg (uwierzcie że dla mnie to duuużo za dużo), słaniałam się na nogach, o 21 chodziłam spać (a mówią że ciąża to nie choroba).
 W międzyczasie Zuzia poszła do przedszkola. Kolejny trudny czas. Pierwszy tydzień był koszmarem, płakała i nie rozumiała dlaczego musi tam chodzić. .Błagała nas żeby mogła zostać w domu. Jak o tym pisze to chce mi się wyć. Przeżywałam to razem z nią, płakałam po nocach. Na szczęście po tygodniu się przekonała, jest zadowolona i uśmiechnięta. A ja odetchnęłam z ulgą, że chociaż z nią jest ok. 
Po jakże ciężkich, prawie że dwóch miesiącach męczarni, nadszedł czas w którym możemy się wreszcie cieszyć. Mdłości minęły, zaczęły się fajne zachcianki:) (nie wiem tylko czy mąż taki zadowolony z tych zachcianek, bo to on lata po sklepach i szuka hihi),zaczynają się wreszcie klarować nowe pomysły w mojej głowie, zaczynam wreszcie coś dłubać, Zuzia dzielnie maszeruje do przedszkola co mnie bardzo ale to bardzo cieszy:) codziennie śpiewa piosenki i recytuję wierszyki. 
Kochani moi, ten post dość chaotycznie pisze, bo o wszystkim  chciałoby się powiedzieć. Nie wspomniałam prawie, że o najważniejszym, czyli o naszym domku:) Ponieważ termin porodu mam na 18 kwiecień, termin przeprowadzki założyliśmy sobie do końca marca. Nie wyobrażam sobie żeby się to nie udało:) Choć na gołe posadzki ale przeprowadzimy się i koniec:) Mam dla Was obiecane kilka zdjęć, co tam się teraz dzieje i jak to wygląda. Zapraszam do oglądania:) 
Pozdrawiam Was gorąco!!
Kolejny post już o mojej twórczości:))
buziaki!!




 sypialnia
 pokój dziecka
 kuchnia
 na lewo łazienka, na wprost sypialnia
salonik

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Intensywny lipiec

Witajcie moi kochani!!
Już tak dawno mnie tu nie było, że aż tęskniłam:) Chciałam się z Wami podzielić ostatnimi tygodniami lipca, który był jak na razie najbardziej intensywnym miesiącem. Najpierw z rzeczy bardzo, ale to bardzo miłych i cudownych to oczywiście WAKACJE!! Urlop jak zwykle nad naszym polskim morzem, uważam za bardzo udany. Pogoda dopisała, "lampa" cały tydzień :) wróciliśmy opaleni, wypoczęci i pozytywnie nastawieni na to co na nas czekało... ale o tym zaraz:) Pokaże Wam kilka ujęć z naszych pięknych chwil...


















Po jakże upojnych i wspaniałych chwilach nad morzem, został nam tydzień na spakowanie manatków i wyprowadzka;/ Przez dwa lata wynajmowaliśmy mieszkanie w domku jednorodzinnym, mieliśmy tam dwa pokoje, łazienkę i kuchnię. Pewnie się domyślacie,że potrzebowaliśmy tira żeby to wszystko zmieścić:)) a tak dosłownie to były trzy busy rzeczy, parę kursów naszą osobóweczką i już mieszkamy u mojej teściowej. To był straszny dla mnie tydzień;/ mnóstwo stresów, sprzątania, dźwigania, noszenia, wyrzucania, urządzenie jakoś pokoiku w którym zamieszkaliśmy itd itd...  Wiem,że ta przeprowadzka jeszcze bardziej zbliżyła nas do naszego wymarzonego domku:) kolejna przeprowadzka (mam nadzieję) będzie już do NOWEGO DOMU, no chyba że się z mamusią pobijemy hahah (to niemożliwe) !!!!:D Jak tylko z mężem poukładamy w garażu nasze pierdy (bo teraz nie da się przejść) to od razu odkopuje moje pędzle, farby itp i zabieram się za robotę, za tym tęsknie chyba najbardziej:))
Pozdrawiam Was Kochani!!!