wtorek, 28 czerwca 2016

Kwiatowo na leśnej i Ciasto zakręcone widelcem

Hej kochani!
Nie dotrzymam obietnicy i jeszcze dziś nie będzie o moim domku:( Panowie od daszku działają wciąż z mozołem, ale do wiechy jeszcze parę dni, a chciałabym pokazać Wam od początku aż do finału, dach w całej swojej okazałości:)
Dziś będzie między innymi o kwiatach w moim ogrodzie, które już pięknie kwitną, trochę fotek z domu (wynajmowanego ) w którym mieszkam. To już jedne z ostatnich tygodni w tym domu, ponieważ mieszkamy tu do końca lipca. Przez te dwa lata zadomowiłam się tutaj, czuję się jak u siebie. Dbamy o te mieszkanie jak o własne. Urządziliśmy je tak jak chcieliśmy i teraz trzeba się wyprowadzać i znowu (choć wiem że to na trochę) wracać do rodziców. Ach... ciężkie chwilę przede mną, lecz wiem, że to kolejny krok ku mojemu domowi...
Pokaże też moją skrzyneczkę, i jej tymczasowe zastosowanie, oraz kilka drobiazgów kupionych na starociach albo przerobionych przeze mnie.
Na koniec wisienka na torcie czyli "CIASTO ZAKRĘCONE WIDELCEM", czyli przepis na super pyszne, łatwe i podobne do drożdżowego ciasto.














 Tak, tak to Pani Gessler!! Moja idolka i jej świetna książka"Autobiografia apetyczna" !!!:))Polecam!

 Moja skrzyneczka mieści teraz kilka książek, obok stoi donica którą kiedyś przemalowałam na biało i dodałam coś od siebie a też wielki stary wiklinowy kosz, który dostał drugie życie:))
 Tu latarnia, którą ostatnio kupiłam za całe 10zł na rynku ze starociami:)) prawda że okazja? Co prawda bez szybek i trochę odrapana ale przecież zawsze można przemalować.





 Kilka gałązek lawendy z mojej działki:)



 A teraz przepis na pyszne ciacho:)
CIASTO ZAKRĘCONE WIDELCEM

Potrzebujemy:
* 2,5 szkl. mąki
*1 szkl. cukru
*1 cukier waniliowy
*2 całe jajka
*1 szkl. oliwy
*proszek do pieczenia
*1 szkl. kefiru lub maślanki (może też być śmietana)

Wszystkie składniki zakręcamy widelcem (konsystencja gęstej śmietany).
Na ciasto nakładamy owoce (w moim przypadku był to rabarbar) i kruszonkę.
Pieczemy w temp. 180 stopni około 35- 45 min.

KRUSZONKA:
3/4 kostki margaryny (Kasi) lub masła, 1/2 szkl.cukru, cukier waniliowy, mąkę do gęstości.
Życzę smacznego:))


Chyba nie byłabym sobą gdybym nie dodała także swoich prac. A to tak pod te kwiaty:)) 


Ciepłych i wakacyjnych chwil życzę Wam wszystkim:) 
Buziaki!!!


piątek, 24 czerwca 2016

Pierwsza skrzynka mojego M:)

Witajcie!!
Ale upał! Nie wychylamy z Zuzą nosa za drzwi bo nie idzie wytrzymać nawet w basenie;/ w domku zawsze jakieś zajęcia się znajdują, Zuza ogląda bajeczki a mama ma chwilę żeby podzielić się z Wami ostatnimi tworkami :) Zrobione zostały jeszcze przed festynem ale już niestety nie zdążyłam wszystkiego pokazać.
A tak zupełnie z innej beczki, muszę Wam powiedzieć że mój "domek na leśnej "cały czas rośnie, już prawie cały dach zrobiony:) ach jaka to radość!!Przy okazji nauczyłam się kilku nowych pojęć, wiem co to jętki, krokwie i kalenice hahah. A ile odrzutów drewnianych jest!! Pytam pana od dachu " a te kawałki belek na tej kupie to odrzuty? nie potrzebne już?" a pan na to " tak, tak to wszystko do spalenia" hahah do spalenia? Oszalał!!!!!:DD Także kolejny post poświęcę domkowi:))
 A teraz moje pierdołki:)
Pierwsza będzie skrzynka którą własnoręcznie zbił mój małżonek:) Jego pierwsza hihi















 Wszystkie ostatnie świeczniki zrobił mi mąż, na moje życzenie,z dużych belek:))
 Dwie duże skrzynie po jabłkach pomalowane, czekają już na nowy domek:)) Jeszcze kilka i będzie świetny regał:))
Oglądajcie, piszcie, może macie jakieś pomysły, co chcielibyście u mnie zobaczyć:)Czekam na Wasze propozycje:))Upalne buziaki!!!

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Festyn - jak to się zaczęło?

Hej Kochani! Dziś opowiem Wam o ostatniej sobocie, czyli Festynie w mojej miejscowości i o tym jak to wszystko się zaczęło...
A więc dokładnie 4 lata temu moja kumpelka Malwinka Las sosnowy zapytała mnie czy nie potowarzyszę jej na Festynie, bo zrobiła parę drobiazgów metodą decoupage, i chcę się zaprezentować. Pamiętam, że tych rzeczy było kilka, ale zakochałam się w jej pracach natychmiast. Pamiętam też, że robiłyśmy dla dzieci tabliczki z imionami i to był mój pierwszy raz z decoupage. Przez pryzmat czasu, obie wiemy, że wtedy a dziś to OGROMNA różnica, jeśli chodzi o wykonanie i doświadczenie. Od tamtej pory co rok (czyli 4 raz) wystawiamy swoje pracę na festynie.Dziś mamy obie PEŁNE głowy pomysłów, spore doświadczenie i duuużo chęci do pracy.Pokażę Wam jak to widać na zdjęciach i jak to się zmieniło przez te cztery lata....


 Tu fotki z przed trzech lat i już wspólne prace (Malwinka z dzidziusiem w brzuszku), a moje dzieciątko miało wtedy jakieś 8 miesięcy:)) Czynimy przygotowania naszego stanowiska.



Tu 2 lata temu, jeszcze w tym momencie nie było ze mną Malwinki i nie posiadam z nią fotki ani całego straganu w pełnej okazałości:(




A tu już tegoroczny nasz "stragan" :)) prawda że cudny!!! Zobaczcie jak wiele się zmieniło, i jak nabrało mocy:))
Jestem na prawdę mega wdzięczna Malwince że wtedy 4 lata temu pokazała mi swoje tworki, i że zaraziła mnie pasją tworzenia. Teraz wspieramy się wzajemnie i wymieniamy pomysłami.Potrafimy dać życie spróchniałej desce hihihi .Wielkie buźki dla Ciebie kobito za tę MOC!!!