czwartek, 27 października 2016

Lubię shabby chic...

Hej Kochani!!
Miło mi bardzo, że są osoby które tu zaglądają, obserwują i czekają na post:) Od razu wszystko się we mnie raduje. W dzisiejszym poście nie będę już zanudzać opowieściami z życia bo przecież od ostatniego posta wiele się zmieniło hihi. Pokażę Wam po prostu co tam namodziłam ostatnimi czasy jak już trochę "ozdrowiałam". Jeszcze nie szaleje ze świętami, bo przecież to dopiero październik, choć pomysłów trochę mam i mam nadzieję, że niedługo będę je realizować.
No więc zapraszam do obejrzenia i piszcie czy Wam się podoba:)
Miłego słonecznego dnia Wam życzę!!
Buziaki:*



poniedziałek, 24 października 2016

ten czas kiedy mnie nie było...

Hej Kochani moi!!
Nawet nie wiecie jak mi źle,że tak dawno nic tu nie wrzucam, nic nie pisze, nic nie tworzę. Ehh od czego zacząć.. 
Te dwa miesiące wywróciły mój mały świat do góry nogami. Zacznę od tego o czym już wspominałam w poprzednim poście, czyli o przeprowadzce. Już ponad dwa miesiące mieszkamy u mojej teściowej. Nie jest źle, wręcz przeciwnie całkiem dobrze się mieszka:) Niespełna miesiąc od przeprowadzki dowiedziałam się, że będziemy mieli z mężem drugie dziecko:) wiadomość zaskakująca, aczkolwiek bardzo dobra, no ale tu już zaczynają się schody;/ Dosłownie prawie że od razu zaczęły się mdłości, obrzydliwie męczące i straszne dla mnie dni i tygodnie gdzie praktycznie NIC nie jadłam. Można by powiedzieć, że mój organizm nie lubi być w ciąży hihi bo z Zuzą było podobnie. Schudłam 5 kg (uwierzcie że dla mnie to duuużo za dużo), słaniałam się na nogach, o 21 chodziłam spać (a mówią że ciąża to nie choroba).
 W międzyczasie Zuzia poszła do przedszkola. Kolejny trudny czas. Pierwszy tydzień był koszmarem, płakała i nie rozumiała dlaczego musi tam chodzić. .Błagała nas żeby mogła zostać w domu. Jak o tym pisze to chce mi się wyć. Przeżywałam to razem z nią, płakałam po nocach. Na szczęście po tygodniu się przekonała, jest zadowolona i uśmiechnięta. A ja odetchnęłam z ulgą, że chociaż z nią jest ok. 
Po jakże ciężkich, prawie że dwóch miesiącach męczarni, nadszedł czas w którym możemy się wreszcie cieszyć. Mdłości minęły, zaczęły się fajne zachcianki:) (nie wiem tylko czy mąż taki zadowolony z tych zachcianek, bo to on lata po sklepach i szuka hihi),zaczynają się wreszcie klarować nowe pomysły w mojej głowie, zaczynam wreszcie coś dłubać, Zuzia dzielnie maszeruje do przedszkola co mnie bardzo ale to bardzo cieszy:) codziennie śpiewa piosenki i recytuję wierszyki. 
Kochani moi, ten post dość chaotycznie pisze, bo o wszystkim  chciałoby się powiedzieć. Nie wspomniałam prawie, że o najważniejszym, czyli o naszym domku:) Ponieważ termin porodu mam na 18 kwiecień, termin przeprowadzki założyliśmy sobie do końca marca. Nie wyobrażam sobie żeby się to nie udało:) Choć na gołe posadzki ale przeprowadzimy się i koniec:) Mam dla Was obiecane kilka zdjęć, co tam się teraz dzieje i jak to wygląda. Zapraszam do oglądania:) 
Pozdrawiam Was gorąco!!
Kolejny post już o mojej twórczości:))
buziaki!!




 sypialnia
 pokój dziecka
 kuchnia
 na lewo łazienka, na wprost sypialnia
salonik